Jak czytać fotografię. Lekcje mistrzów fotografii Autor :Ian Jeffrey Tłum. :Jakub Jedliński Rok wydania :2009 ISBN :97883-242-0909-5 Liczba stron :384 Format :B5 Okładka :twarda z obwolutą
Bardzo wartościowa książka, wzbudzająca jednocześnie mieszane uczucia. Z jednej strony jest to kopalnia informacji o dziejach fotografii i tworzących ją ludzi, zawierająca szereg mało znanych lub wręcz nieznanych w Polsce faktów. M.in. w niewielkim stopniu uświadamiamy sobie, jak wiele fotografia amerykańska i światowa zawdzięcza fotografom pochodzącym z Europy. Imponuje rozległa wiedza autora i umiejętność ciekawej interpretacji bardzo znanych, lub mniej znanych, a nawet prawie nieznanych fotografii. Ta lekcja czytania fotografii uświadamia nam, jak mało w gruncie rzeczy wiemy o historii fotografii i jak wielu wybitnych jej twórców czeka jeszcze na odkrycie. To wielki plus omawianej książki. Z drugiej strony – widać, jak na doborze materiału i sposobie jego omówienia zaciążyło anglosaskie pochodzenie autora. Świadczy o tym i dobór nazwisk, i skromna reprezentacja przedstawicieli fotografii Europy Środkowej i Wschodniej, i wreszcie pewna bezradność (a czasami wręcz bałamutność) w interpretowaniu obrazów przedstawiających tę – egzotyczną dla autora – część świata.
Można także zgłosić uzasadnione uwagi wobec tłumacza i wydawnictwa. Tłumacz wykonał kawał dobrej roboty i niewątpliwie zna dobrze język angielski, ale raczej słabo zna zagadnienia techniczne związane z fotografią. Stąd biorą się błędy w określaniu sprzętu raz jako leica (prawdopodobnie chodzi o fotografię małoobrazkową), a raz jako Leica (rozumiana jako marka aparatu fotograficznego). Zupełnie niezrozumiałe jest rozważanie o trudności lub nauce fotografowania obiektywami 10x8 cali, bo takich obiektywów po prostu nie ma – tłumacz myli format aparatu tj. wielkoformatowe aparaty 8x10 cali ze stosowanymi w nich obiektywami. Za nieporozumienie należy uznać także określanie wybitnych fotografów zachodnich mianem fotografików. Byli to po prostu dobrzy fotografowie – tytuł fotografik został stworzony w Polsce jako forma pretensjonalnego odróżnienia fotografa o ambicjach artystycznych od fotografa rzemieślnika (forma odreagowania kompleksów artystów „minorum gentium” mająca związek z żywotną na gruncie polskim i mało sensowną dyskusją na odwieczny temat – czy fotografia jest sztuką?). Tłumacz ma prawo tego nie wiedzieć, ale od czego jest korekta?